MDLSX – czyli „Kto ty jesteś?”. Relacja z rozmowy z Silvią Calderoni.

Relacja: Laboratorium Nowych Praktyk Teatralnych
Fotorelacja: Tomasz Ostrowski

Piąty dzień Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego DIALOG przyniósł gorący i spontaniczny aplauz publiczności dla spektaklu MDLSX zaprezentowanego przez włoski kolektyw MOTUS. Spektakl odwołujący się do powieści Jeffreya Eugenidesa „Middlesex”MDLSX opiera się na osobistej narracji i doświadczeniu wybitnej interseksualnej, aktorki, Silvii Calderoni przedstawiającej głównie językiem ciała, fotografii i archiwalnych filmów rodzinnych.

Czasami cechy interseksualne są fizycznie obecne przy narodzinach, a kiedy indziej mogą się pojawić w okresie dojrzewania, ponieważ wzrost hormonów szybko zmienia fizyczność i fizjologię.
Jako dziecko bohaterka czuła się bardziej dziewczynką, a kiedy stawała się nastolatką zaczęła zastanawiać się czy jest bardziej dziewczynką czy chłopcem, a potem kobietą czy facetem?. Do dziś ją to nurtuje. W świecie w którym żyje, wolność w decydowaniu o własnej tożsamości, seksualności i samostanowieniu jest zaś bardzo ograniczona, przeżywając kryzys tożsamości płciowej, często czuła się uwięziona w stereotypach a jej rodzice czuli się zagubieni, nie wiedząc jak wychowywać dziecko jako dziewczynkę czy jako chłopca. Wspólnie z lekarzami decydują się wybrać jej płeć i planują operację, która sprawi, że będzie wyglądała jak tradycyjnie akceptowana kobieta. Wtedy bohaterka uciekła z domu, szukając takiego świata, który zaakceptuje ją taką, jaka jest. Po licznych doświadczeniach wróciła jednak do domu, który przyjął ją i zaakceptował na jej warunkach!

Na koniec wrocławskiego spektaklu stało się coś niezwykłego, nie notowanego w dotychczasowej historii kolektywu Motus. W trakcie oklasków widzowie spontanicznie schodzili na scenę i ściskali Silvię. Na spotkanie z twórcami spektaklu pozostała znaczna część publiczności. Uczestniczyli w nim: Silvia Calderoni, Daniela Nicolo, Enrico Casagrande, Kazimiera Szczuka, Tomasz Kireńczuk, Artur Zapołowski (tłumacz).

Jak powiedziała Daniela Nicolo, dyrektor i dramaturg, kolektyw Motus od początku, czyli od 25 lat jest grupą niezależną, działającą poza głównym nurtem. Słowo “motus” pochodzi z łaciny, oznacza ruch. Ruch właśnie jest najważniejszy w estetyce teatru. W całym okresie działalności Motus dał 100 premier z udziałem wielu artystów. Zespół nie ma stałej sceny ani własnego teatru. Swoje spektakle z sukcesami prezentuje na całym świecie.
Wszystkie spektakle nawiązują do ich sytuacji życiowych. Tak właśnie było z Silvią Calderoni, która do zespołu wniosła własną historię i opowiedziała ją w spektaklu MDLSX. Calderoni dołączyła do zespołu 12 lat temu. Poprzednie jej role to Ariel w „Burzy” Szekspira oraz rola tytułowa w „Antygonie”, która nawiązywała do obecnego kryzysu w Grecji. Spektakl MDLSX jest o granicach, o murach fizycznych a zarazem o murach, jakie mamy w głowie.

Głos z widowni:
– Naturalnie łatwo jest poruszać się w świecie w którym wszystko jest nazywalne, identyfikowalne i można przybić łatkę. Ale jak ktoś wytrąca nas z takiej równowagi i pokazuje taką czerwoną linię to my jesteśmy w takiej czarnej dupie…

Tomasz Kireńczuk:
– Zaskakujące jest to, że dzieje się to po takim niezbyt długim okresie, gdy granice znikają i mury padają.

Kazimiera Szczuka:
– Z jednej strony ten spektakl dla mnie osoby urodzonej w latach sześćdziesiątych jest jakby biografią, portretem artysty z czasów młodości, taką opowieścią o dojrzewaniu z tym nostalgicznym okrucieństwem świata. Opowieść o dojrzewaniu artysty jest bardzo okrutna. Spektakl ten to bardzo żywe emocje i bardzo żywe reakcje…

Daniela Nicolo:
– Przyjęcie spektaklu wszędzie jest bardzo ciepłe, ale dzisiaj po raz pierwszy publiczność wyszła na scenę żeby uściskać Silvię. To było dla nas poruszające. Rzeczywiście, gdy gramy ten spektakl w jakimś kraju gdzie występują naciski polityczne, są próby cenzurowania, reakcje są dużo żywsze. Spektakl ten pokazywaliśmy na całym świecie, nawet na festiwalu w Moskwie, przy szczelnie wypełnionej sali.

Kazimiera Szczuka
– To rzucanie się na szyję artystce to odruch odczuwania wstydu za nasz kraj. Okazania miłości do kogoś, kto tutaj był przedstawiony jako kozioł ofiarny, z kim się identyfikujemy. To była reakcja polityczna.

Po tych słowach widzowie spontanicznie zabierali głos, nawet przekrzykując się nawzajem. Chcieli odciąć się od etykietowania spektaklu MDLSX w kategoriach teatru politycznego. Poniżej zapis fragmentów dalszej dyskusji. Głosy z widowni:
– Naszym zdaniem jest to akt poszanowania wszelkich przeciwności jakie ona przeszła. Tak ciężko porozmawiać o tej sztuce bo ona porusza uniwersalne wartości, uniwersalne problemy. Pokazano nam coś, co każdy z nas odczuł. – Po raz pierwszy uczestniczę w wydarzeniu teatralnym, kiedy ktoś opowiada swoją własną historię, a to się w Polsce bardzo rzadko się zdarza. To że ja i moi znajomi odważyliśmy się wyjść na scenę, nie oznacza, że kierowały nami pobudki polityczne.
– Poczuliśmy taką mocną emocjonalność, że ktoś odważył się wyjść na scenę i to pokazać. To nas uderzyło. Ja do tej pory jestem roztrzęsiona tak, że nie mogę się ogarnąć.
– To było czysto emocjonalne, a nie polityczne.

Kazimiera Szczuka:
– Może nie zdajemy sobie z tego sprawy, gdy widzimy tę historię opowiadaną w pierwszej osobie, fizycznie obecną. Jeszcze rok temu mogliście w TV słuchać o genderze, że jest to właściwie monstrum. Ta wasza emocja wynika z takiego poznania czegoś w sobie, że mogliśmy nawet być bliżej takiego przerażenia genderem, a ona właśnie o tym nam mówi.
Głos z widowni:
– To było tak prawdziwe.

Kazimiera Szczuka:
– Ludzie! Ale prawdziwy jest głos kogoś na kogo zwracamy uwagę. Prawdziwy jest głos kogoś kto jest prześladowany, zaszczuwany, o którym mówi się w najgorszych słowach. Prawdziwy jest głos osoby, której odmawia się praw człowieka. Nie mówię tutaj o Silvii jako o bohaterce spektaklu. Ja nikogo nie etykietuję. To właśnie polityka etykietuje. Ale bardzo dobrze, że się tak nosicie, bo coś się w was dzieje.

Głosy z widowni:
– Ja myślę że nasze reakcje pokazały, że jesteśmy na to otwarci i wcześniej, czy później te
głosy, które docierają do nas wyjdą na ulice i będą to normalne sytuacje. Jest to coś bardzo
ludzkiego.
– Dla mnie ten spektakl był niesamowicie normalny bo ja to przeżywam na co dzień. To było tak rzeczywiste, tak realne.

Silvia Calderoni:
– Trzeba pamiętać, że jesteśmy w teatrze, a ja tu nie jestem sama. Jest tu jakaś moja opowieść, ale nie tylko. Obecna jest w tym teatrze reżyseria oraz dramaturgia. Jest praca wielu osób, które ten spektakl stworzyło. I to jest tak jak w życiu. Każdy wybiera sobie z kim przez życie idzie. A ja idę przez moje życie z nimi.

Spektakl MDLSX zespołu twórczego Modus jest dla nas doświadczeniem, które zmienia sposób, w jaki patrzymy na siebie i otaczający świat. Dociera do nas pytanie „Kto ty jesteś?”. Nie będziemy lepsi, jeśli nie otworzymy się na drugiego człowieka.